Przejścia graniczne, rejestracja w Rosji

Dużo kwestii podczas podróży budzi kwestia rejestracji. Sam zdobyłem rejestrację w jednym miejscu, choć znakomita większość ludzi, których spotykałem podczas podróży w ogóle się nie przejmowała tą kwestią lub o niej nie spłaszała. Nikt nie pytał mnie o pieczątki rejestracyjne na granicy RUS-MONG, z tego co wiem z rozmów, które odbyłem w Pekinie/UB nikt nie miał takich problemów.

02.10.2013


Przejazd powrotny, przez Moskwę (dwie oddzielne rezerwacje lotnicze) i 9 godzin na lotnisku w Moskwie napawało nas obawą, gdyż w różnych relacjach podróżnicy opisywali trudności wizowe, nieakceptowanie wiz turystycznych dwukrotnych, czy problemy w związku z brakiem rejestracji.. nie mieliśmy żadnych problemów.

16.09.2012


Na granicy obawialiśmy się problemów w związku z brakiem rejestracji, ale po naszych mętnych tłumaczeniach na granicy białoruskiej w Brześciu, udzielanych łamanym (specjalnie) rosyjskim, pogranicznik po konsultacji z przełożonym machnął ręką (szef powiedział: aaa, turisty!) i puścił nas bez przeszkód. Nie wypełnialiśmy również deklaracji celnej - nikt się tym nie interesował, ani przy wjeździe ani przy wyjeździe. Jedynie przestrzegane mocno jest wypełnianie i posiadanie karty migracyjnej.

02.10.2010


Nie bylo opoznien. Na granicy mongolsko-chinskiej, po chinskiej stronie, przez piec godzin nie wypuszczano nas z wagonow, wiec jesli ktos nie zdazyl skorzystac wczesniej z toalety, mial problem.

15.09.2010


Przekroczenie granicy bez problemów, potwierdzenia rejestracji z hoteli w Moskwie i Irkucku okazały się całkowicie wystarczające. W Listwiance, na Olchonie i w Arszanie nie rejestrowaliśmy się.

26.08.2010


Wszystkie granice przekroczyliśmy bez problemów. Na szczęście zdążyliśmy załatwić registrację w Irkucku więc Rosjanie się nie czepiali przy wyjeździe. Z kolei Chińczycy przy wjeździe w Erlian zrobili dość gruntowną rewizję, ale nie znaleźli żadnych podejrzanych przedmiotów więc nas wpuścili :)


Na granicy nie mieliśmy żadnych kłopotów. Dwie osoby z naszej grupy miały tylko jednokrotną wize tranzytową przez Rosje. Załatwienie powrotnej w UB nie jest specjalnym problemem, tyle że trzeba zapłacić 50 USD po raz drugi. Z kolei ja dostałam w konsulacie podwójny tranzyt już w Polsce, ponieważ wytłumaczyłam że w UB będziemy krótko.


Bardzo dziękuję za pomoc w organizowaniu naszej wyprawy, wszystko przebiegło idealnie i według planu. Nie mieliśmy żadnych problemów przy odbiorze biletów i przekraczaniu granic. Udało nam się załatwić registrację, okazywaliśmy ją jedynie na lotnisku w Ułan Ude przed lotem do Moskwy.

09.08.2010


Jeszcze w nawiązaniu do vouchera, wystawianego przez Państwa w czerwcu. Ze złożeniem papierów w Warszawie nie było żadnych problemów, przyjęto nas jako 3-osobową grupę na podstawie jednego vouchera. Wizę wydano na 30 dni, tak więc wszystko poszło zgodnie z planem. Również biuro partnerskie z Irkucka załatwiło zameldowanie, tak więc jestem w pełni zadowolony z Państwa usług i z pewnością skorzystam z nich w przyszłości.

20.08.2010


Podróż autobusem z Ułan Ude do Ułan Bator jest długa, ale do wytrzymania. Są postoje na toaletę i jedzenie. A granica, jak to bywa, 2-3 godzin przestoju, ale bez problemów formalnych.

19.07.2010


Na granicach - zarówno ukraińskiej jak i rosyjskiej - raczej spokojnie i bezpiecznie - bez zbytnich trudnosci, a prosze mi wierzyć, że nie jedna granicę już przechodziłem (zwłaszcza "dawne socjalistyczne" np. NRD- Czechosłowacja lub Węgry - Rumunia - to były czasy .... ;-)


A na granicy i już w samej Rosji zdarzały się owszem problemy z administracją, ale byliśmy przygotowani na to, że takie sytuacje mogą się zdarzyć, jakoś sobie z nimi radziliśmy (dodam, że nie zostawiliśmy w Rosji ani rubla łapówki!) i braliśmy wszystko za przygody, bez których pewnie byłoby nudno! :)


Na przejściach granicznych rownież nie mieliśmy problemów - trwało to tylko bardzo długo ale wszystko było zgodnie z rozkładem.


Podroz z Wladywostoku niesamowita, problemy byly z przejsciem granicznym w sujfienche i pogranicznyj, poniewaz granice w tym miejscu przekraczaja tylko rosjanie i mozna ja przekroczyc jedynie autobusem, pociagiem moga jedynie chinczycy.


Podróż mineła dobrze, na rosyjskiej granicy żadnych problemów. Rosjanie bardzo konkretni. Ze strony Rosjan nie spotkaliśmy sie z żadnymi aluzjami o łapówki.

W Wołgogradzie mieszkaliśmy w "Gastienicy Turist" - hotel ogromy ale standard niestety niski, był troche problem z otrzymaniem zaświadczeń meldunkowych, bo w hotelu nie chcieli ich załatwić, ale twardo zażadaliśmy i załatwili. Koszt pokoju to 2000 rubli na dobe. Ale nie znając języka Rosyjskiego można zapłacić x 3. W Porcie Kaukazkim 12 godzin oczekiwania na przeprawe. Problemy mieliśmy tylko na ukraińskich granicach przy wyjeździe domagali sie dziwnych dokumentów (chcieli łąpówke). Później dokładnie przeszukali samochód i bagaże. Celnik Ukraiński chciał 200 UAH łapówki mówiąc że nóż do konserw, który mamy w samochodzie to "broń biała" Daliśmy mu 50 UAH. Było to w nocy na przejściu w okolicach Doniecka.


Na granicy również nie spotkały nas żadne nieprzyjemności. Poza tym, że pociąg stał w Nauszkach 6-7godz, czasem nie wiedzieliśmy na co właściwie czekamy, można powiedzieć, że wszystko przebiegło "sprawnie".


Troche to bylo dziwne - zwlaszcza po chinskiej stronie gdzie mielismy 6 kontroli i  kazdy z kontrolujacych byl odpowiedzialny za inna czynnosc. Mielismy patent na chinskie panie sprawdzajace paszporty - wystarczylo powiedziec łamaną chińszczyzną "peojang kunia" (czyli ładna dziewczyna) i od razu bylo szybciej :) Sama przeprawa rosyjsko-chinska zajmuje o ile dobrze pamietam 12 godzin (6 godzin po stronie rosyjskiej i tyle samo po chinskiej). W Rosji zmieniane sa kola pociagu i to trwa, natomiast CHinczycy zabieraja gdzies paszporty z calego pociagu i tez cos z nimi robia - trwa to dlugo. Po Chinskiej stronie mozna zamienic ruble, dolary i euro na Yuany.

W Rosji wazna jest "registracja" dla swietego spokoju - mozna ja zrobic za 100 Rubli np. w Listwiance w budynku administracji. Hotele zdzieraja za pieczatke okolo 500 rubli ! co na rosyjskie warunki jest kwota zbyt wygurowana.

Nie wolno patrzec na milicjantow dluzej  niz 2 sekundy bo konczy sie to kontrola paszportow. Nie powinno sie wtedy zdradzac,ze sie rozumie i mowi po rosyjsku. Zwykle milicjant nie jest zbyt inteligentny w dodatku nie mowi po angielsku.


Na granicy ukraińsko-rosyjskiej wszystko odbyło się bardzo szybko. Nie musiałem okazywać zaproszenia, nie zadawano żadnych pytań sprawdzili tylko wizę, wbili pieczątkę i życzyli przyjemnej podróży. W samym Tomsku, zgodnie z przepisami, moi znajomi mnie zarejestrowali na poczcie i dostałem potwierdzenie. Mam je do dzisiaj, nikt nie chciał go ode mnie do końca mojego pobytu w Rosji. Panowie na granicy jak wracałem nawet o to nie pytali. Wycieczka była naprawdę genialna tylko trochę, jak się okazało krótka:). Następnym razem wezmę chyba wizę na miesiąc.


Zasadniczo nie mieliśmy zbyt wielu problemów poza wydostaniem się z Chin, a konkretnie z Suifenhe. Kończyła nam się wiza chińska i nie można było kupić biletów ani na pociag ani na autobus. No ale jakoś się udało... Pozostałe granice bezproblemowo. Mieliśmy wizę rosyjska na 30dni, więc na granicy z Ukrainą nie było kłopotów. Podobnie zresztą jak na polskiej granicy.


Trochę dałem ciała z kwestią meldunku bo zacząłem się konsultować z milicjantem ,który powiedzial że jak jestem krótko w jednym miejscu to meldunek nie potrzebny ale tknięty niepewnością, ostatniego dnia w Irkucku, na kilka godzin przed odjazdem pociągu poszedłem do hotelu Angara i spytałem raz jeszcze - pani siedząca w recepcji powiedziała że meldunek jest niezbędny (zresztą przeczytałem też ten fragment w przewodniku i w korespondencji od Pani).Była to sobota a recepcjonistka z Angary powiedziała że mi nie pomoże ale podała adres urzędu emigracyjnego (Gorkiego 36) - poszedłem i po kilku godzinach i małym zamieszaniu miałem meldunek..:)


W Ułan-Bator też udało nam się załatwić wizę bez większych komplikacji, choć zdajemy sobie sprawę, że czas oczekiwania na wizę jest sztucznie przedłużany do 10 dni przez ambasadę, opcja ekspresowego wydawania w 5 dni polega po prostu na możliwości wcześniejszego odbioru (za co oczywiście płacimy więcej), a wiza jest wystawiana tak naprawdę następnego dnia od złożenia wniosku.


Jestem Rosja (czy moze dokladniej Petersburgiem i jego mieszkancami, bo tam ostatecznie zostalismy przez caly czas pobytu w Rosji) zachwycony, problemow brak, formalnosci na granicy rutynowo, na skutek pewnych perypetii finansowych ostatecznie zdecydowalismy sie nie dokonywac rejestracji (znajomi, ktorzy kilkakrotnie podrozowali do Rosji, nigdy takich rejestracji nie dokonywali i nie spotkali sie z zadnymi egatywnymi konsekwencjami, co dodalo nam odwagi ;) coz wiecej moge powiedziec, mam nadzieje ze niedlugo znow pojade do Rosji! :)


Na granicach nie bylo problemow, tylko na Rosyjsko-Mongolskiej i odwrotnie pociag stal wiecej jak 5 godzin.


Co do formalności to z wjazdem nie mieliśmy żadnego problemu, przy wyjeździe natomiast mieliśmy problem z milicjantem (przydała się kopia zaproszenia), który prawdopodobnie chciał łapówkę i liczył chyba na to, że się przestraszymy, że nam prom odpłynie, ale skończyło się na tym, że nas przepuścił bez dodatkowych opłat, tylko był bardzo niemiły i prawdopodobnie niezadowolony z braku łapówki.


Podróż przebiegła gładko jak po maśle. Dzięki pani wskazówkom udało mi się uniknąć niepotrzebnych problemów na granicy. W czasie wizyty w Moskwie miałem niemiły incydent z Milicją, która zatrzymała mnie w okolicach Placu Czerwonego, rzekomo za przejście przez jezdnię w miejscu nieoznaczonym pasami. Co było oczywiście tylko pretekstem do zatrzymania. Zawieżli nas na komisariat i po 20 min wyłudzili od mojej przyjaciółki Rosjanki 20 Euro łapówki za wypuszczenie i niewypisywanie mandatu. Trochę mnie to zszokowało ale widać Milicja czuje się nadal w Rosji bardzo bezkarna. Po za tym drobnym incydentem pobyt w Moskwie należał do bardzo udanych i obfitował w wiele miłych i ciekawych wrażeń. No może jeszcze to dwugodzinne oczekiwanie w kolejce po bilety na Kreml zapadło mi w pamięć negatywnie.


Wszystkie formalnosci przebiegly ok i nie bylo zadnych problemow na granicy.


Jeżeli chodzi o wyrobienie wizy wjazdowej z Mongolii to nie było problemu.


Co do podróży to nie mieliśmy najmniejszych problemów ani w danym kraju ani na przejściach granicznych ani w pociągu - po prostu wszystko jest ok. Aha ... co do tego pisma z Moskwy nie było nam potrzebne przy załatwianiu registracji, ale i tak dziękujemy za przesłanie nam tego pisma. Wszyastko z registracja załatwiliśmy na miejscu w TERSKOLE, nie musieliśmy jeździć do sasiednich miejscowości.


Podróż minęła bardzo dobrze, przekraczaliśmy granicę z Ukrainą pociągami nocnymi. Zdziwił mnie bardzo skromny zakres kontroli - rosyjscy pogranicznicy w drodze do Woroneża sprawdzili paszporty w komputerze, nie pytając absolutnie o nic. W drodze powrotnej zabrali je na początku kontroli (tak jak wszystkim obcokrajowcom) i po ok. 20 minutach przynieśli z powrotem także o nic nie pytając. Nie był nawet potrzebny meldunek, który mieliśmy z Moskwy. Możliwe, że na granicy z Ukrainą formalności są ograniczone - rok wcześniej na granicy z Łotwą i Estonią zadano nam znacznie więcej pytań, a sama kontrola (zwłaszcza na granicy z Estonią) była o wiele bardziej uciążliwa.


Co do Magistrali Transmandżurskiej to również mam bardzo miłe wspomnienia, tyle tylko,że 12godzin na granicy rosyjsko-chińskiej to lekka przesada,a "kitajce" są nienormalni! Nie żebym była rasistką, ale Pai sobie wyobrazi, że po stronie chińskiej przetrzepali nam tak dokładnie pociąg, że już bardziej się nie dało!Każdą skarpetkę sprawdzili, odkręcali sufity,ścianki...A zamiast do jakiś ostrych rzeczy,którymi można zrobić krzywdę to przyczepili się do przewodnika, w którym na mapie Azji,Tajwan był zaznaczony jako inne państwo(a oni wpajają ludziom,że to ich ziemie)-po prostu masakra!


Pani Maju, wszystko super - jestem zachwycona i najchętniej już szykowałabym sobie podróż w nastepnym roku!!! Na granicy żadnych problemów. Telefonów i aparatu nie kazali deklarować, więc niczego nie wypełniałam, a tej migracjonnej karty nikt ode mnie nie wziął (albo w drugą stronę - ja nikomu nie dałam do podbicia) i tylko na lotnisku w Kaliningradzie przy wylocie do Moskwy zapytali się o nią, powiedziałam że nie mam, nikt o nią nie pytał, zrobiłam przy tym zdziwione oczy, więc Pan tylko machnął ręką i mnie puścił. Myslałam, ze może przy powrocie będe miałą z tego tytułu nieprzyjemności, ale celnik na granicy też tylko spytał czy mam i nie zareagował specjalnie na jej brak.


Pociagi i autobus zgdnie z przewidywaniami tak jak chcielismy. Jedyna dwie informacji praktyczne warte wykozystania to czas oczekiwania autobusu na przejsciu granicznym do mongoli 4 h, natomiast o dziwo praktycznie bez zbednych opoznieni i wyganiania pasazerów z pociagu na granicy mongolia-chiny ( ok 3-4 ha, bardzo sprawnie z wymiana kóla). Podsumowujac wyjazd sie bardzo udal, dziekuje za wsparcie.


Na granicy rosyjskiej nie było nawet kontroli. z rejestracja na miejscu nie było problemu.


Podziel się swoją opinią. Pomożesz nam i podróżnikom w organizacji i przygotowaniach do podróży.

 


<- Powrót