Wyprawa rowerowa nad Jezioro Bajkał

Transport do Irkucka

Lecieliśmy z Berlina do Moskwy (AirBerlin) i z Moskwy do Irkucka (S7). Bajeczną kwotę zapłaciliśmy za rowery w S7 - aż około 900 zł za jeden rower. Dla porównania koszt lotu Moskwa-Irkuck to 650 zł. Także odradzamy linie S7, pod kątem przewozu roweru. Na miejscu spotkaliśmy inne osoby, które również przewoziły rowery w samolocie i są inne linie lotnicze, które podobno mają sensowne ceny. Niestety wyleciały mi nazwy z głowy.

Na co należy zwrócić uwagę - dać sobie dużą rezerwę czasową na przesiadkę w Moskwie. Staliśmy około 2-3 godzin przy odprawie paszportowej. Następnie 1 godzinę szukaliśmy roweru i bagażu. Było straszne zamieszanie i trzeba sobie naprawdę dużo czasu dać na lotnisko w Moskwie - na szczęście zdążyliśmy prawie na styk pomimo że zapas czasowy wydawał nam się spory bo przylot mieliśmy o 16:20 a wylot o 21:15.

Rowerem

Trasę rowerową zapieliśmy co do dnia i godziny. Choć parę modyfikacji było. Planowo mieliśmy jechać do Ust-Barguzin głównie trasą M55. Po 2 dniach jazdy uciekliśmy z drogi M55 - bardzo nieprzyjemna - jadąc pociągiem z Vydrino do Ułan-Ude. Zatem jak wyglądała zmieniona trasa:

Z Irkucka do Kultuk - "masakra" i wcale nie żartuję. Droga bardzo ruchliwa i jedyna do Ułan-Ude, pełna starych Kamazów, na dodatek nachylenie nie nadające się w wielu przypadkach na jazdę, nawet samochody miały problemy. Często wyprzedzały nas te same ciężarówki pod górę a potem my wyprzedzalilśmy te same ciężarówki z górki bo ciężarówka zazwyczaj z górki musi jechać na biegu i maksymalnie 30, 40 km/h, za to my w dół sunęliśmy średnio 50 km/h. To w Rosji zrobiłem swój nowy rekord zjazdu: 78 km/h. W Kultuku spaliśmy prywatnie i po 100 km pierwszego dnia rosyjska Bania była najpiękniejszym elementem wynagradzającym nam trud dnia. Nawierzchnia: Asfalt.

Rowerem z Kultuk do Tiepłoje Oziera (koło Vydrino) - nad ciepłymi jeziorami jest TurBaza - od razu powiem odradzamy wszelkie płatne campingi (np namiot na dwie osoby 600 RUBLI a spiąc na dziko ma się naprawdę lepsze warunki). Nawierzchnia: Asfalt.

Vydrino - Ułan Ude - pojechaliśmy pociągiem bo trasa M55 jest tutaj bardzo nieprzyjamna i ruchliwa, a Bajkału prawie nie widać z niej bo jest za lasem - tylko pociąg jedzie nad brzegiem jeziora Bajkał. Pani konduktor nie chciała nas wpuścić do pociągu z rowerami bo to plackarka dalekobieżna ("był cyrk"), ale że mieliśmyy zakupione bilety na rower to prawie ją stratowałem wpychając rower. Posłuchałem się Pani rady żeby nie poddawać się. Przez resztę drogi około 3 godzin Pani konduktor przy każdej nadarzającej się okazji marudziła i mruczała "Turisti, Turisti". Ale na koniec uśmiechnęła się nawet nam pomagała na peronie przy bagażach i życzyła miłej podróży.

Rowerem Ułan Ude - Ust Barguzin - Monachovo - Ust Barguzin (około 6 dni): Od Ułan Ude zaczęła się najpiękniejsza część trasy rowerowej. Mały ruch samochodowy. Im dalej w kierunku Ust Barguzin tym bardziej dziko, tym prywatniej, tym ładniej, tym mniej zdezelowanych kamazów, bylo pieknie, czasami ciezko. Byly cudne plaze nad jeziorem - tylko dla nas! Rozbijalismy sie nad brzegiem z namiotem i czulismy sie jak na bezludnej wyspie. Orzezwiajaca kapiel w zimnym Bajkale, kolacja na plazy i usypiajacy szum fal do poduszki... A rano kawa z widokiem na Bajkał, gory, sniadanie i w droge. Jeżeli chodzi o spanie pod namiotem, jest bardzo dużo dzikich "campingów" (składające się z deski, stołu, rzeczki lub brzegu jeziora Bajkał). Naprawdę piękne miejsca. Bardzo ładnie jest na trasie Ust- Barguzin - Monachowo (święty Nos). Jest tam duży Park (płatny za każdy dzień ale naprawę warto). Choć nie da się tam szybko jechać bo droga kamienista lub piach. Nawierzchnia: Połowa asfaltu połowa kamienie, szutr lub piasek ogólnie ciężko ale naprawde warto

Vodolotem na drugą stronę - ogólnie to śmiech był z vodolotem. Nikt prawie nie wiedział skąd odpływa. Koniec z końców odpływał z portu przeładunkowego. Zasad bezpieczeństwa tu nie ma żadnych. Nad naszymi głowami pracowały 2 Żurawie, które przerzucały węgiel :) Jeszcze ciekawsze było zacumowanie w Chyżur. Vodolot porpostu wbił się na plażę między skałę Szamankę i ludzi opalających się na plaży, którzy w popłochu zwijali ręczniki (załączam zdjęcie). Takze dobrze, że z Chyżuru nie płynęliśmy bo nigdy byśmy nie znaleźli miejsca "portowego".

Rowerem z Chyżur do Irkucka - Olhon i większość początkowej trasy jest bez drzew, brak jakiegokolwiek cienia, ale jest pięknie. Piękne widoki, zatoczki, góry. Jeżeli chodzi o nawierzchnie to połączenie gór z szutrem i kamieniami powodowało że jechaliśmy maksymalnie 5-8 km/h i nie ważne czy z górki czy pod górkę. Było bardzo ciężko. Czasem się pojawiał asfalt na 10 km, żeby znowu zniknąć na kolejne 20 km. Nawierzchnia: Chyżur - Bajandaj w kratkę raz asfalt raz szutr, od Bajandaj do Irkuck asfalt (nowy).

Pociągiem z Irkucka do Moskwy

Przetestowaliśmy plackarnię pod kątem wzięcia rowerów. Zmieściły się one na samej górze, nad górnym spaniem jest miejsce na bagaże (załączam zdjęcie). Idealne miejsce na rowery. Jednak trzeba przyznać, że przydało się dodatkowe miejsce wykupione, bowiem reszta bagażów nie zmieściłaby się, a przecież jeszcze były bagaże innych osob. I tak czasem był problem z pomieszczeniem się z bagażami. Jeżeli byśmy nie kupili dodatkowego miejsca mógłby być problemy z pomieszczeniem naszych bagazy i innych "współlokatorów". zajęliśmy bowiem całe dwie powierzchnie bagażowe na samej górze, plus 2 na dole. Zatem trafiony był to strzał z dodatkowym miejscem, choć być może by się obeszło bez niego, ale mogłoby to powodować niepotrzebne nerwy z miejscowym ludem:) Pani Maju, teraz bardzo subiektywna wypowiedź, niech sie Pani nie obrazi. Dla mnie trasa koleją transyberyjską to strata czasu. Nuda, nuda, jeszcze raz nuda. Krajobraz za oknem to większość drzewa - głównie brzozy. Na dodatek trafiliśmy na falę upałów - o ile na rowerach i nad Bajkałem to dziękowaliśmy za słońce o tyle w pociągu byliśmy jak sardynki. Termometr prawie w ciągu dnia nie spadał poniżej 35 stopni w środku, a wieczorami był taki zaduch że nie szło wytrzymać. Brak klimatyzacji kompensowaliśmy sobie schładzaniem się mokrą szmatką i wystawianiem wszystkich kończyn na zewnątrz pociągu tak aby się schłodzić. Jedyny plus jaki mogę wskazać to poznanie trochę osób - mieliśmy długie rozmowy z Panem który jeździł na prace na Jamal: 1 miesiąc pracował w gazpromie w wybudowanym całym mieście tylko dla pracowników a 1 miesiąc spędzał w domu. Ciekawe opowieści i dysputy na temat polsko-rosyjskiej przyjaźni.

Powrót

W Moskwie byliśmy o 4 rano, na placu czerwonym około 5:00. Było już jasno i byliśmy sami na placu. Piękny widok bez turystów. Zwiedziliśmy metro, trochę pochodziliśmy po Moskwie i wróciliśmy cali i zdrowi do Berlina. W Berlinie samochód porzuciliśmy przy blokach w rejonie Spandau. Baliśmy się trochę, że to rejon płatny, ale na szczęście samochod cały i kary żadnej nie było. Samochodem wróciliśmy do Wrocławia.

Mamy setki zdjęć i setki wspaniałych wspomnień. Poznaliśmy Bajkał zaglądając w prawdziwe życie miejscowych ludzi.  Niezapomniane chwile nad dzikim jeszcze Bajkałem były jednym z najpiękniejszych naszych wyjazdów rowerowych. Może dlatego, że tam człowiek żyje jeszcze zgodnie z przyrodą, naturą i każdy jest miły dla każdego. Nikt nie goni za czasem i pomimo niskich standardów życia ludzie wydają się być radośniejsi, milsi i bardziej uśmiechnięci pomimo że wyryty mają na twarzy trud pracy fizycznej. Na Syberii mieszaja sie rozne narodowosci (Buriaci, Rosjanie, potomkowie zeslancow roznych nacji), religie (prawoslawie, buddyzm, szamanizm). Moze dlatego ludzie tu sa tak otwarci i przyjazni, a większość z nich mówi że Polska i Rosja to "druzja". Rosja to również kraj kontrastów - bogatych i biednych. Jeżeli ktoś wsiądzie na rower i pozna miasteczka od wewnątrz zauważy jak bardzo powinniśmy doceniać nasz poziom życia, gdzie mamy bieżącą wodę, kanalizację, prysznice, gdzie nie musimy nosić wody każdego dnia z jeziora albo wodociągu miejskiego. Ceny w sklepach większe niż w Polsce i pomimo, że w sklepie wszystko się kupi to czuję że dla zwykłych Rosjan artykuły w nich się znajdujące to luksusy. Poza tym smutne jest to, że większość artykułów Rosja nie potrafi sobie sama wyprodukować. Połowa piw w sklepie jest czeska, chipsy Chio i setki innych artykułów polskie i prosto z Europy. Karmimy Rosję pomimo że to tak duży kraj, czuć tutaj jak wiele złego wyrządził ustrój komunistyczny. Ale może dlatego ludzie są szczęśliwsi, bo nie biorą udziału w kapitalistycznym wyścigu szczurów za pieniądzem, prestiżem, karierą....?

Informacje:

- Całość wyprawy kosztowała nas 5800 zł na osobę, lwią częścią kosztów były koszty transportu (głownie rower). Dla porównania podam że ten sam okres jazdy na rowerze we Włoszech, śpiąc na campingach wynosił 3200 pln, Hiszpania 3600 pln.
- W Ust-Barguzin jest informacja turystyczna na ulicy Lenina, bardzo miła i fachowa pomoc
- Szczególnie polecamy miejsca od Ust-Barguzin do Monachovo jest tam przepięknie (park zresztą)
- Nie było problemów z meszkami, komarami, gzami - nie były uciążliwe, ale trzeba zakupić repelenty
- Uciążliwe były natomiast końskie muchy i tak zwane "pałoty" wyglądające jak duże osy/szerszenie ale pragnące krwi człowieka. Nie interesowały się tym czy człowiek był opryskany repelentem. Jadąc na rowerze zdarzało się że leciało ich za nami z setka. Na początku to było bardzo nieprzyjemne doświadczenie bo nie wiedzieliśmy czego się spodziewać po nich, tym bardziej że potrafiły lecieć z szybkością 30 km/h potem okazało się że to coś nie potrafi wylądować na człowieku jak się jest w ruchu, także jak tylko znikały stawaliśmy by odsapnąć a miejsc gdzie występowały chmarami nie było dużo.
- spotkaliśmy osoby w Irkucku, którym biuro EYAND TRAVEL organizowało wyjazd, również byli zadowoleni z pomocy, także życzę rozwoju biura i dobrego prosperity
- biuro posredniczące w Irkucku przechowało nam za darmo pokrowce :)

 


<- Powrót